skleroza nie boli

skleroza nie boli

Był taki czas, że miałam świetną, niezawodną i długotrwałą pamięć. Ale to przeszłość, głęboka prehistoria. Teraz mam tak, że jak czegoś nie zrobię od razu lub nie zapiszę drukowanymi literami w widocznym miejscu to... zapominam. Nawet powierzone sekrety - nie trzeba dodawać "tylko nie mów nikomu". Też zapominam. Nie wiem czy to minie, czy będzie się pogłębiać z wiekiem, jakkolwiek, mam nadzieję zapanować nad przypadłością. A teraz do rzeczy. W sierpniu (!!!) i w listopadzie (!!) zostałam nominowana przez Patyskę do blogowych nagród Versatile Blogger Award i Liebster blog. Nie odpowiedziałam od razu i... teraz mi wstyd jak nie wiem. Zanim więc zacznę jakiekolwiek wpisy w tym nowym roku, koniecznie chcę nadrobić tę zaległość.
Patyska, stóp Twych niegodnam... i stawiam likierek przy najbliższej okazji!

otrzymane nominacje:
zasady są następujące:
- nominować 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
- pokazać nagrodę The Versatile Blogger Award u siebie na blogu


ujawniam niniejszym, że:
- często zapadam na bezwład decyzyjny
- nie lubię zakupów
- uwielbiam cappuccino z bitą śmietaną
- i prowadzenie samochodu
- i dobre jedzonko (najlepiej zrobione przez kogoś i podane pod nos)
- jestem zmarźluchem
- nie cierpię upałów



"Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie."

pytania od patyski:
1. Białe rękawiczki czy czarna magia?
białe rękawiczki
2. Kawa w kubku, a herbata filiżance?
kawa w filiżance, herbata w kubku
3. Ulubiony kolor?
zielony
4. Znienawidzony zapach?
zgniłych jaj
5. Chłopiec czy dziewczynka?
dziewczynka
6. Co być zrobiła za milion dolarów?
coś bym wymyśliła :)
7. Robert Redford czy Wesley Snipes?
ten drugi
8. Oko za oko, ząb za ząb?
niekiedy
9. Wielkanoc czy Boże Narodzenie?
I jedno i drugie
10. Twój idealny duet smakowy?
idealnego nie mam 11. Jaki jest Twój lubiony smakołyk alergika?
ciasteczka owsiane


Wybaczcie, że nikogo nie wskażę do dalszej zabawy, ale nie mam śmiałości po takim przedawnieniu...
na koniec...

na koniec...

To nie był mój ulubiony rok. Za dużo się działo, za mało czasu na resztę było. No i scrapowo wypadam bledziutko, że ho ho i że nie ma za bardzo z czego podsumowania zrobić. Dobrze więc, że się kończy...
I tyle w tym temacie. Sylwestrowe noce powodują u mnie doła jak rów mariański, więc nie będę Was raczyć w ten szczególny czas moim nie do końca szampańskim nastrojem.
...ale... niech ten nadchodzący, z trzynastką w końcówce, przyniesie każdemu to, czego mu najbardziej potrzeba. Tego życzę i Wam i sobie!
Szczęśliwego 2013!!!
album drugi

album drugi

W listopadzie szalałam na Monalisowych warsztatach i wydłubałam sobie mini album :) Jest inny od tych, które robiłam dotychczas, bo oprócz stron ma jeszcze stronki i podstronki ;) Jedyne co bym w nim zmieniła to zdjęcia, a raczej ich rozmiar - te które miałam przygotowane, niewiele większe od znaczka pocztowego, zawęziły pole do popisu. Mimo to, jesienny niedzielny spacer po parku został należycie udokumentowany :)
dwa albumy o jednym tytule

dwa albumy o jednym tytule

Przemknął mi ten listopad nawet nie wiem kiedy, a na dodatek przemknął mało scrapowo. Bilans ubiegłego miesiąca to jedynie dwa albumy na stanie:
Dzisiaj o jednym z nich. Ten większy, zielony, to album, który zrobiłam na zdjęcia z sesji rodzinnej, jaką zafundowaliśmy sobie we wrześniu na okoliczność rocznicy ślubu. Album jest w formacie A4; środek to czarne karty bristolu oraz kalka ozdobna. Fotki 15x21 zajmują niemal całą stronę.
O drugim albumie będzie wkrótce, a zanim się oddalę, pokażę jeszcze fotkę z niedzielnego spotkania scrapowego w Wadowicach, w gościnnych progach Gizmowego scrapińca ;) Było bardzo fajnie, napatrzyłam się na scraperki w akcji, urosłam w siłę i z tego wszystkiego będę chyba miała w końcu w tym roku grudniownik ;) Bo tenże, nie wiedzieć czemu, był motywem pojawiającym się i znikającym naszego spotkania ;)
było i minęło

było i minęło

Doczekałam się a nawet już jestem po - mowa o warsztatach LO'sowych u mgr Mony ;) Było - zgodnie z przewidywaniami - fajnie, pracowicie, bogato i zaskakująco warstwowo. Zrobiłam dwa scrapy i pierwszy raz na taaak bogato :). No i po tym spotkaniu chodzi za mną cytat ze shreka o tym, że cebula ma warstwy i ogr ma warstwy i dodać mogę teraz że scrap też ma warstwy ;)
zdjęcie tej warstwowości niestety tak do końca nie oddaje ;)
A teraz odliczamy do następnego SPOTKANKA :)
to i owo

to i owo

Pogoda płata nam ostatnio figle - w tygodniu w miarę ładna, więc snujemy plany na weekend, z których nic nie wychodzi, bo aura się kiepści. Z dnia na dzień zmienia się jak w kalejdoskopie: w poniedziałek było cudnie - aż sfociłam widok z mojego kuchennego okna:

a wtorek wyglądał już mniej ciekawie:
Czekam na dalszy rozwój wypadków z nadzieją, że te optymistyczne prognozy pogodowe na nadchodzący weekend się sprawdzą ;)
Tymczasem na moim scrap-stole dłubię mozolnie od dłuuuuższego czasu coś, co bardzo chciałabym już mieć gotowe ;) Noszę się z tym jak kura z jajem, ciągle mi się zmieniają koncepcje, wizje i takie tam. Trzeba będzie albo to wkrótce skończyć, albo schować gdzieś głęboko i zapomnieć.
No i w dalszym ciągu wytrwale focę wyzwaniowo w tym miesiącu Dzisiaj nowy wrzut na zdjęciowym blogu - zapraszam :) Nad owocem się pastwiłam :)

Tyle na dzisiaj - trzymajcie się ciepło :)
Copyright © 2014 moje miejsce , Blogger